Recenzja Netflixa The Willoughbys: Candy In A Dark Shell

Jaki Film Można Zobaczyć?
 

Film, który zaczyna się jako opowieść w stylu Matyldy, szybko staje się czymś, co jest w równym stopniu zabawne, wciągające, rozgrzewające i pokręcone w przekazie.



Filmy animowane poprawiające samopoczucie nie są niczym nowym. Jednak nieczęsto zdarza się, że te filmy podążają zdecydowanie mroczną ścieżką – wielu, którzy nie potrafią nawet wywrzeć wpływu na swoich widzów. Jednak na myśl przychodzi jedno lub dwa nazwiska, takie jak adaptacja Koraliny Neila Gaimana. The Willoughbys również podążają w tym duchu, tworząc kapryśny film, który jest w równym stopniu mrocznym wstępem i rozgrzewającą serce rozdzielczością, z kolejką górską emocji pomiędzy nimi. Jeśli jesteś kimś, kto potrzebuje swoich dobrych filmów z wyraźnymi, wyraźnymi zakończeniami, prawdopodobnie zostaniesz rzucony w pętlę.

Dzieci i dysfunkcyjne rodziny

Willoughbys

Do tej pory jest to trop we współczesnej rozrywce. Podstawą filmu jest książka Lois Lowry, która podąża tą samą drogą, co inne, które pojawiły się przed nim. Willoughbys korzystają z dziwnych zwrotów akcji, jakie oferuje książka. Nie jest tak mroczny i fatalistyczny jak Seria niefortunnych zdarzeń , ale to też nie jest film Disneya. Niektóre momenty sprawiają, że chce się kibicować tytułowym dzieciakom Willoughby, a niektóre momenty sprawiają, że czujemy się bezradni i przestraszeni bohaterami.

Styl animacji jest również wyjątkowy, a animatorzy decydują się na styl, który przypomina połączenie starych brytyjskich filmów o glinie z nowszą, elegancką dynamiką w stylu Dreamworks. Wynik jest dość uroczy. Żartują również z tego, jak trudno jest uzyskać odpowiednie tekstury w animacjach 3D, a my znajdujemy chmury zrobione z waty cukrowej i przędzy, które są zdecydowanie animowane. Żartobliwe łamanie czwartej ściany jest częścią humoru i odświeżającą odmianą od tego, co zwykle widzimy w dzisiejszych filmach animowanych. Więc jaki jest The Willoughby? To przejażdżka, jakiej nigdy wcześniej nie miałeś.

Skrypt: 7/10

Bilet w jedną stronę do przygody… albo śmierci

Historia jest stosunkowo ciasna, choć tu i ówdzie pozostawia trochę do życzenia. Film opowiada o kwartecie rudowłosych dzieci urodzonych przez parę dorosłych, którzy gardzą dziećmi i są zaniedbywani do tego stopnia, że ​​są śmieszni. Dzieci ratują sierotę, superszybką dziewczynkę Ruth (jeden z kilku nawiązań do cukierków w filmie), a następnie wpadają na genialny pomysł, aby „osierocić się” poprzez wysłanie swoich rodziców w śmiertelny rejs dookoła świata. Dzieciaki szybko zdają sobie sprawę, że nie potrafią o siebie zadbać. Jednak rodzice w jednym z nielicznych przypadków, kiedy myślą o innych ludziach, zatrudniają tanią nianię do opieki nad dziećmi. Oczywiście zaczynają się w niej zakochiwać, tylko po to, by pojawiły się Służby Sierot Korporacji Evil Government i wszystko zniszczyły. Podążamy za dziećmi w wirowej przejażdżce, aby znaleźć ich rodziców i odkryć, jak powinna wyglądać prawdziwa kochająca rodzina.

Scenariusz jest znakomity i kilka rzeczy robi znakomicie. Postacie są dobrze rozwinięte, nawet niania, która stanowi rdzeń drugiej połowy filmu. Istnieje kilka decyzji, które są wątpliwe w odniesieniu do samych postaci, i powinno być trochę więcej czasu poświęconego komandorowi Melanoffowi i Ruthowi. Jednak poza tymi drobnymi drobiazgami, scenariusz jest wyjątkowy w swojej konstrukcji.

Obsada: 8/10

Netflix

Wydawało się, że studio poświęciło wiele uwagi aktorom wybieranym do różnych ról. Brytyjski komik Ricky Gervais użycza głosu narratorowi (który jest jednocześnie kotem rodziny) i ani razu nie łamie charakteru. Martin Short i Jane Krakowski znakomicie sprawują się jako rodzice. Dzieciom podkładają głos Will Forte (Tim), Alessia Cara (Jane) i Seán Cullen (który gra oboje bliźniaków, Barnaby A i Barnaby B). Maya Rudolph błyszczy jako Niania, a Terry Crews jest niesamowitym komandorem Melanoffem. Najważniejsi członkowie obsady są ciasni, a animacja bardzo dobrze pokazuje ich chemię. Ogólnie doskonały rzut.

Tempo: 5/10

Netflix

Chociaż w tym filmie jest wiele niezwykłych rzeczy, tempo zdecydowanie do nich nie należy. Akcja zawsze jest karkołomna, a szybkość przejść przyzwoita. Jeśli jednak jesteś kimś, kto zwraca uwagę na zmiany czasu w filmach (zwłaszcza animowanych), ten film trochę upuszcza. Rzeczy dzieją się bez troski o upływający czas w różnych miejscach. Niektórzy mogą argumentować, że biorąc pod uwagę kapryśny charakter scenerii i fabuły, nie należy oczekiwać, że czas będzie tak wielkim problemem, ale to jedyna rzecz, która zniechęca mnie do tego filmu.

Skład: 7/10

Co jest w pudełku?

Tym, co naprawdę wyróżnia ten film, jest to, jak dobrze się złożył. Zawsze czekasz, aż drugi but spadnie i coś pójdzie nie tak. A pod koniec filmu prawie wszystko tak się dzieje. Łączysz się z postaciami na fundamentalnym poziomie do tego stopnia, że ​​raz czy dwa chcesz dać Timowi lanie za jego głupie zachowanie. I to właśnie nadaje temu filmowi tak uniwersalnego charakteru. To nie dotyczy taniego humoru o podwójnym entendre, do którego zmierzają inne seriale lub filmy animowane dla dzieci/dorosłych (patrzę na ciebie, Spongebob). Zamiast tego decyduje się na użycie łamania czwartej ściany, aby rzucać humorem dorosłym bez przerywania zanurzenia dla dzieci. Tylko z tego powodu warto przynajmniej oglądać z najmłodszymi w domu.

Ogólnie: 7/10

Pokolenia Willoughbys

The Willoughbys zawiera odzwierciedlenie kilku innych filmów animowanych, ale próba określenia go jako zgodnego z przepisem jest złym pomysłem. Ma w sobie wszystkiego po trochu wraz z tą lekką nutą magii, która sprawia, że ​​filmy animowane są warte obejrzenia. Nie jest to film tylko dla dzieci z gagami wzroku, ani film tylko dla dorosłych, który rzuca dzieciom kość, aby go obejrzeć, ponieważ jest animowany. Przypomina ci film Pixara, choć bez tandetnych momentów pojednania. Wymaga ryzyka, a to ryzyko bardzo się opłaca w finale. Jeśli lubisz filmy animowane, ale nienawidzisz czegoś z przesądzonym zakończeniem lub soczystym przesłaniem o „mocy miłości/przyjaźni”, powinieneś dać wir The Willoughby's. Będziesz mile zaskoczony wynikami.

Zastrzeżenie: Poglądy wyrażone w tym artykule należą do pisarza i niekoniecznie są podzielane przez trinikid.com



Najpopularniejsze Artykuły